Uważajcie na seriale! Wciągają po same uszy

Nigdy nie byłam szczególną fanką seriali. Kojarzyły mi się raczej z przewidywalną fabułą, a wieczory regularnie spędzane przed telewizorem uważałam za zmarnowane. No, ale od każdej zasady musi być wyjątek 😉 W latach 90. triumfy świecił kultowy serial „Przyjaciele”. Ten amerykański sitcom komediowy, jak pewnie wszyscy wiecie, pokazywał życie kilku nowojorczyków, wspólnie mieszkających w sąsiednich mieszkaniach na Manhattanie. Grupka przyjaciół w kolejnych odcinkach przeżywała normalne codzienne sytuacje. Ktoś się w kimś podkochiwał, ktoś inny zmieniał pracę, rodzice przyjechali z niespodziewaną wizytą albo przesiadywali w pobliskiej kawiarni… Należę do milionowego grona osób, które pokochały postaci Rachel, Rossa, Moniki, Chandlera i Joey’a. Dlatego mimo żarcików Artura z mojej słabości do tego serialu, ostatnio zrobiłam sobie „małą” 🙂 powtórkę i jeszcze raz obejrzałam wszystkie sezony. Z tą jednak różnicą, że… po włosku!

Któryś z kolegów z mojego kursu językowego powiedział mi o obcojęzycznych serwisach, udostępniających video w językach narodowych. Nie musiałam długo szukać, wystarczyło wpisać w wyszukiwarkę słowa hasłowe „Friends” i „serie TV” i już! W efekcie przez ostatnie dwa tygodnie wieczorami chichotałam zza monitora, nie odpowiadając na zaczepki mojego męża, który nie mógł uwierzyć, że świetnie się przy tym bawię. W końcu wytłumaczyłam mu, ze chociaż perypetie bohaterów znam właściwie na pamięć to jednak oglądając serial po włosku, mam wrażenie, jakbym poznawała go na nowo. W końcu kłótnia czy wyznanie miłosne po włosku brzmią jednak inaczej. Artur patrzył na mnie sceptycznie, więc zaproponowałam, że obejrzał jeden odcinek bez dubbingu i napisów i sam się przekona.

Włączyłam ten, w którym Joey próbuje na szybko nauczyć się francuskiego, który jest mu potrzebny na przesłuchanie aktorskie. Zostawiłam męża sam na sam z najlepszym serialem komediowym wszechczasów i poszłam do kuchni po kieliszek wina. Nie minęło 10 minut, a usłyszałam, dobiegające z pokoju parsknięcie. Natomiast po 15 minutach Artur już nawet nie ukrywał rozbawienia i co chwilę wybuchał śmiechem. Ostatecznie cała przygoda z serialami miała taki finał, że Artur też przypomniał sobie „Przyjaciół”, choć akurat w oryginalnej wersji anglojęzycznej ;). Ja co prawda nie śledzę już innych sitcomów, ale zamiast „Ojca Mateusza” zdecydowanie wybrałabym „Don Matteo” 🙂

Anna.

2 thoughts on “Uważajcie na seriale! Wciągają po same uszy

Leave a Reply

Your email address will not be published.