Wspomnienia z Karpacza

W Karpaczu było świetnie. Pierwszego dnia, zanim jeszcze wszyscy przyjechali, poszliśmy z Filipem, Wojtkiem i Adamem na Śnieżkę. Piękne są Karkonosze tą porą roku. Udało nam się, wejść do obserwatorium meteorologicznego, z którego widok był zniewalający. Niestety nasz Adaś poddał się w połowie drogi. Poratował go wyciąg, dzięki, któremu mógł napawać się pięknem okolicy. 🙂

Na drugi dzień, kiedy byliśmy prawie w komplecie, przed wieczornym balem poszliśmy pograć w bilard. Dołączyło do nas kilku kolegów ze szkolnych lat. W klasie o profilu matematyczno-fizycznym, ciężko o płeć przeciwną, więc na zjeździe pojawiło się ponad dwudziestu mężczyzn i zaledwie sześć kobiet.

Uroczystość rozpoczęła się o 20.00. Zeszliśmy do sali, w której spotkaliśmy naszych nauczycieli. Ależ to była niespodzianka! Pan Profesor Wolski, którego ostatni raz widziałem około 15 lat temu prawie w ogóle się nie zmienił, Pani Profesor Stasińska od razu zaczęła się śmiać, jak mnie zobaczyła. Bawiliśmy się wszyscy do białego rana. Brakowało mi tylko Anny, która z Kingą tej nocy miała iść do teatru, na spektakl „Smycz”, który wspólnie obejrzeliśmy już kilka razy.

Ostatniego dnia mieliśmy więcej czasu żeby porozmawiać. Na śniadaniu pojawiła się Agnieszka, której nie było na balu. Kiedyś była moją dobrą koleżanką, więc zamieniliśmy kilka słów i po 18:00 zaplanowaliśmy powrót.

Ciężko było nam się rozstać, zwłaszcza przez to, że następne takie spotkanie to kwestia dalekiej przyszłości. Śpiewaliśmy piosenki ze szkolnych lat, wygłupialiśmy się, jak dzieci, wspaniale było poczuć się znowu jak siedemnastolatek. Mimo upływu lat, nadal siedzi we mnie jeszcze odrobina tego licealnego Artura 🙂

We Wrocławiu czekała już na nas Kinga z Anną. Wojtek z Filipem-są sąsiadami, pojechali do siebie, a my z naszymi żonami wróciliśmy do mieszkania.

Dziewczyny przez te trzy dni-jak to kobiety, strasznie się zżyły, zaplanowały nawet nasz wyjazd do Irlandii pod koniec listopada 🙂

Rano nasi znajomi wyjeżdżali do rodziców, a my z Anną niestety musieliśmy wstać do pracy. Weekendowa sielanka dobiegła końca.

Anna.

Leave a Reply

Your email address will not be published.