Nowy Rok – nowy level- czyli postanowienia noworoczne

Z racji zbliżającego się końca roku wpadłem w zadumę. Zacząłem analizować wszystkie pozytywy i negatywy ostatnich dwunastu miesięcy mojego życia.???

Jestem bardzo zadowolony z moich postępów w nauce języka angielskiego. Czuję się w nim znacznie pewniej. Pozbyłem się blokady językowej. Uważam to za największy sukces. Myślę, że dałem z siebie wszystko, ale wciąż czuję, że mogę więcej i jeszcze więcej potrzebuję. Jestem perfekcjonistą. Aby się rozwijać muszę stawiać przed sobą cele. Często ciężko je realizować, bo czasem budzi się we mnie kot leniwiec, którzy chętnie zaszyłby się w domowym zaciszu. Jednak to szybko mija.

Z racji nowego roku pomyślałem o sprawieniu sobie prezentu w postaci książki o motywacji. Przeszukując Internet znalazłem ich całe mnóstwo – motywacja w pracy, motywacja do ćwiczeń, itp., itd. Większość z nich napisana jest przez psychologów, bądź milionerów, którzy odkrywają rąbek tajemnicy swojego sukcesu. Warto wyposażyć się w dodatkowe motywatory, które nie dają gotowych rozwiązań, ale pozwalają spojrzeć na swoje przyzwyczajenia z dystansem.

arokJa jednak zastanawiam się, czy warto sporządzać listę postanowień noworocznych pod wpływem magicznej cezury czasowej. Proces samodoskonalenia powinien być ciągły. Czy warto tworzyć wydumane listy, a pod koniec roku rozliczać się całości? Życie jest nieprzewidywalne. Coś o tym wiem!

Samo pojęcie postanowień wydaje się takie surowe. Moim zdaniem, wszelkie przedsięwzięcia powinny być dokładnie przemyślane, zgodne z naszymi wewnętrznymi pragnieniami i wynikać z wewnętrznej potrzeby.

Dziś rano, znalazłem listę postanowień noworocznych Polaków. Wszystkie były niemalże takie same: rezygnacja ze słodyczy, ćwiczenia, rzucenia palenia… I tak co roku. Po co 31 grudnia obiecywać sobie rzeczy nierealne do zrealizowania. Większość z nich rozmywa się z prawdą już 2 stycznia. Miłośnik czekolady nie zrezygnuje ze słodyczy, tak jak ja nie mógłbym zrezygnować z podróży.

Chyba nie warto stawiać przed sobą celów niemożliwych do zrealizowania. Moje postanowienia łączę z marzeniami. Obok siebie mam Annę, z którą realizuję wspólne pasje, mamy wspólne cele, a jednocześnie rozwijamy się w różnych kierunkach. Ważne jest wzajemne wsparcie oraz mobilizacja.

Oboje marzymy o podróży do Nowego Świata. Aby to osiągnąć musimy zarabiać pieniądze, co z pewnością ułatwi mi znajomość języka angielskiego – muszę się rozwijać żeby zrealizować swoje marzenia. Anna uczy się hiszpańskiego, żeby intensywniej przeżyć naszą podróż, porozumieć się z mieszkańcami Ameryki Południowej i lepiej poznać ich kulturę. Uwielbiamy spędzać czas aktywnie, żeby dalej tak było musimy dbać o siebie – ćwiczyć, zdrowo się odżywiać.

Jeśli zapytacie mnie o plany na Nowy Rok, odpowiem, że chciałbym osiągnąć nowy level swoich umiejętności.

Tak na marginesie… Pomyślałem o kursie dla sommelierów – Chile zobowiązuje. 🙂

Artur.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.