Duże dzieci czyli Dzień Mężczyzny

Niedawno był Dzień Mężczyzny. Oczywiście, przez większość kobiet święto jest bojkotowane. Przez Anie oczywiście też. Nie wybudowałem domu, nie spłodziłem syna, ale na święto zasługuję!

Oczywiście, razem ze swoimi kolegami przewidziałem, że to nastąpi, więc postanowiliśmy urządzić sobie prawdziwie męski wieczór. Na co się zdecydowaliśmy? Na mrożącą krew w żyłach przygodę, wysoki poziom adrenaliny i ociekający testosteronem… PAINTBALL.

Na czym polega? Jest to  rodzaj gry zespołowej, polegającej na prowadzeniu pozorowanej walki przy użyciu pistoletów. Dzięki czemu prowadzi się prawdziwą bitwę na kulki z farbą bądź lasery. Ten kto oberwie, odpada z gry. Co innego dostarczy nam tyle emocji? Na pewno nie kolacja przy świecach!

Zanim podjęliśmy walkę musieliśmy odpowiednio się ubrać. Strój obowiązkowy, to maska ochronna i specjalny kombinezon. Może się tylko wydawać, że strzał kulką z farbą nie boli. Oczywiście, dla mnie, takie uderzenie to zaledwie draśnięcie komara, ale z relacji innych wiem, że taki strzał może zaboleć.

Dwie godziny minęły jak 10 minut. Totalnie wciągnąłem się w tę zabawę. Ostatnie tygodnie były dosyć stresujące, ale W TEN dzień zapomniałem o wszystkim. Miło było znowu poczuć się małym chłopcem z procą, który czai się na przeciwnika, swojego dorosłego, poważnego kolegę z pracy, któremu wydaje się, że jest snajperem.

bbbbbbbMuszę przyznać, że totalnie puściły mi wodze fantazji. Raz byłem żołnierzem, kowbojem, a za chwilę Indianinem. Co ciekawe, gra nie toczyła się ot tak. Scenariuszy jest całe mnóstwo. Jednak my, na początek, zdecydowaliśmy się na ten najbardziej popularny, a mianowicie na walkę o flagę przeciwnika. Nie pytajcie kto zwyciężył! Liczyła się sama zabawa. Zresztą, drużyna przeciwna musiała tylko chronić flagę, a nie ją zdobywać. Co znaczy, że mieli łatwiejsze zadanie. A mi ciężko jest przyznać się do porażki. Może wygrali bitwę, ale wojna się jeszcze nie skończyła! 🙂

Cudownie było na koniec dnia położyć się przy ognisku. Ubłoceni, ubrudzeni farbą, zajadający kiełbasę z grilla czuliśmy się jak dzieci. Może jednak ten Dzień Mężczyzny zlikwidować? Może wystarczy Dzień Chłopca?

Artur.

Leave a Reply

Your email address will not be published.