Buon appetito!

winnica widok na zamek_s_2

Na nasłonecznionych wzgórzach Chianti, w Toskanii, rosną szczepy winogron, z których powstaje jedno z najsłynniejszych gatunków win na świecie. Włoskie Chianti jest subtelnie wytrawnie i ma intensywnie rubinową barwę. Najbardziej ceni się to, które zostało oznaczone symbolem czarnego koguta, przysługującym jedynie najlepszym winnicom. Próbowaliśmy już wielu różnych gatunków i szczerze mówiąc właśnie takie lubimy z Anną najbardziej.

P1010728_s

Włochy to ojczyzna dobrego smaku i dobrego wina rzecz jasna! Tu każdy region ma swoje charakterystyczne odmiany. Na przykład Toskania, oprócz mojego ulubionego Chianti Classico, słynie również z Brunello di Montalcino, Vin Santo, Nipozzano czy Montalcino. To właśnie z ich powodu zatrzymaliśmy się z Anną w jednej z włoskich winnic, niedaleko miasteczka Greve in Chianti. Naszą willę otaczają zielone przestrzenie winorośli, a z tarasu na którym popołudniami odpoczywamy, przy aromatycznym espresso, rozpościera się widok na wiekowe mury tutejszego zamku.

P8100141_s

W przewodniku znalazłem informację, że założył go niejaki Giovanni da Verrazzano, żeglarz i odkrywca, który był jednym z pionierów na kontynencie północnoamerykańskim. Jego imię nosi dziś jeden z mostów w Nowym Jorku, gdzie Verrazzano, jako jeden z pierwszych, zarzucił kotwicę. W zamku, który pozostał po włoskim odkrywcy dziś organizuje się znakomite degustacje win i spotkania koneserów z całego świata. Wczoraj spędziliśmy tam z Anną niezwykle przyjemny wieczór, próbując zarówno Chianti, jak i chilijskich win. Enoturystyka, czyli podróżowanie połączone z degustacją dobrych trunków, staje się coraz popularniejsze. W degustacji towarzyszyli nam bowiem turyści z całego świata, m.in. amerykańska rodzina, zwiedzająca z dziećmi Europę i małżeństwo ze Szwecji. Tematów do rozmów nie brakowało, więc do późna wymienialiśmy się swoimi smakowymi upodobaniami i doświadczeniami.

P8110189_S

 Niemal jednogłośnie uznaliśmy, że tuż po włoskich gatunkach, drugie miejsce zajmują wina chilijskie i umówiliśmy się, że spróbujemy spotkać się za rok, by również wspólnie je degustować. Jedyne, co mi  przeszkadzało tego wieczora to fakt, że nie mówię płynnie po angielsku. Chwilami brakowało mi słów i nie mogłem prowadzić luźnej konwersacji. Anna namawia mnie na kurs angielskiego

2 thoughts on “Buon appetito!

Leave a Reply

Your email address will not be published.