Kawa

Wonder Woman – kto by się przejmował niedoskonałościami

 

Wczoraj byłam na spotkaniu ze swoimi koleżankami ze studiów. Taki „studencki czwartek” starszych Pań. Nie widziałam się z nimi wieki, przed spotkaniem towarzyszyła mi ogromna ciekawość.  Taka czysto ludzka, ale i ta babska, pt. „Jak wyglądają?”.

kawa_melange_popup_watermarkRadość zastąpiła ciekawość, rzuciłyśmy się w wir rozmowy. Jedna przekrzykiwała drugą, miałyśmy sobie niesamowicie dużo do powiedzenia. Kilka miesięcy niewidzenia zrobiło swoje. Kawa zamieniła się w sączenie wina. Szybki telefon do mężczyzn naszego życia z informacją, że wieczór spędzą samotnie.

I oczywiście temat musiał zejść na wiek i nasze kompleksy. Jak wiadomo, kobiety to naczelne krytyczki swojego wyglądu. Zmarszczka tu, zmarszczka tam, za dużo na udach, itd. Zazwyczaj w klasyfikacji od 1-10 przyznajemy sobie najniższe noty. Dlaczego tak się dzieje? Byłyśmy niedoceniane w dzieciństwie? Niekoniecznie. To kultura wymaga od nas żebyśmy były idealne. Wonder Women – super matka, żona, kucharka, sprzątaczka, idealny pracownik i piękna, zadbana kobieta. Choć wiemy, że jest to niemożliwe, spalamy się żeby sprostać wymaganiom. Cena jaką za to płacimy to frustracja.

Jak przykryć swój brak samoakceptacji? Gadką o kompleksach na temat wyglądu zewnętrznego. A to naprawdę nie jest tak istotne. Ważne żebyśmy czuły się dobrze w swojej skórze. Oczywiście, gdy narzekamy na swoją wagę, nie zajadajmy smutków ogromną paczką chipsów. Lepiej pójdźmy pobiegać, wyjdźmy na rower. Spalimy kalorie i zapomnimy o problemach.

Oczywiście, bardzo upraszczam ten temat. Naszych problemów nie rozwiąże utrata kilku kilogramów. Problem braku samoakceptacji tkwi głębiej. I ciężko pisać na temat tego jak sobie z nim poradzić. Oczywiście można sięgnąć po kilka mądrych cytatów, przykładów ludzi, którzy pokonali swoje kompleksy. Ale nie chodzi o rysowanie tęczy. Musimy zdać sobie sprawę, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Wracając  z powrotem do tematu wyglądu – fakt, że zamówimy po raz kolejny kawę mrożoną bez bitej śmietany nie zmniejszy naszych ud, które są sprawką genów.

tumblr_lx09ixBC3N1qlfnsno1_500Pracujmy nad rzeczami, które możemy zmienić. To praca nad swoim charakterem i walka ze słabościami. Zanim jednak zaczniemy wytykać sobie nowe wady znajdźmy te, za które siebie lubimy. Może błysk w oku, umiejętność słuchania, może chęć rozwoju? Nie ma osób idealnych i nie ma osób pozbawionych zalet. Wystarczy trochę poszperać i pielęgnować w sobie faktor X. I te złe rzeczy, w granicach rozsądku, też akceptujmy. Nie musimy być idealni, jesteśmy ludźmi i możemy pozwolić sobie czasem na zołzowatość, pod warunkiem, że nie krzywdzimy innych ludzi.

Dziś był deser z podwójną bitą śmietaną, zazdrość, ale i mnóstwo wzruszeń i czułości. Jutro wracam do pracy nad sobą, skłamię, że deseru nie było i pochwalę siebie za spryt. Nie zjeżdżam po tęczy, trzymam równowagę.

Anna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.