Trudny, ale miły wybór- jakie języki

Rozmawiałem ostatnio z Anną poważnie  o kontynuowaniu nauki języków.  Wrzesień już się skończył, a od października chcemy rozpocząć dalszy ciąg swojej językowej przygody. Postanowiłem kontynuować naukę angielskiego w Atriusie. Atmosfera, elastyczność względem godzin i indywidualne podejście do kursantów – przyzwyczaiłem się do tego miejsca i z chęcią tam wracam. Zapisałem się, jak zwykle przez internet i za tydzień wybieram się na pierwsze zajęcia. Tym razem nie musiałem pisać testu , wystarczyło wskazanie terminu i grupy. Okazało się , że spotkam tam osoby sprzed wakacji.

Anna nadal się waha między kontynuacją języka włoskiego, a rozpoczęciem hiszpańskiego. Ja namawiam ją na drugi język, ponieważ przez ostatni rok opanowała w stopniu komunikatywnym włoski i z pewnością  nie będzie miała problemu z porozumieniem się podczas naszych zagranicznych wojaży.  Nad hiszpańskim zastanawiała się już od dawna, więc szkoda byłoby stracić ten rok. Planujemy znowu każdą wolną chwilę wykorzystać na podróże, podejrzewam, że to, jakie państwa zechcemy odwiedzić, wpłynie też na wybór Anny.

Hiszpański jako trzeci najbardziej popularny na świecie język , po chińskim i angielskim może się rzeczywiście przydać. Przypominałem sobie o naszych doświadczeniach z Andaluzji, gdzie nie dało rady dogadać się po angielsku ani w innym znanym nam języku.

Tym razem jednak hiszpański mógłby przydać się nam w podróży na drugą półkulę, a dokładnie do Ameryki Południowej, gdzie ten język jest oczywiście podstawą. Marzy nam się taka romantyczna podróż do Nowego Świata, np. do winnic w Chile, aby posmakować naszych ulubionych win. Ach, ale się rozmarzyłem.

Z drugiej strony sam wiem jednak po sobie, że jak już coś zaczynam, to chcę być w tym najlepszy, stąd też powrót do angielskiego. Chciałbym w przyszłym roku być już na poziomie zaawansowanym, bo nie ukrywam, że znajomość języka w znacznym stopniu ułatwiła mi życie. Dodatkowo w pracy mam teraz częściej spotkania z zagranicznymi kontrahentami i czuję się teraz o wiele pewniej, ale mój poziom nie pozwala mi jednak dalej na wyrażenie wszelkich niuansów.

Nawet, gdy Anna sobie ze mnie żartuje i zadaje mi trudne pytania, na które wcześniej niezbyt chętnie odpowiadałem, teraz nie sprawiają mi większej trudności. Moja żona w końcu jest ze mnie dumna!

A jak już mowa o językach. Kupiliśmy ostatnio Oliwce ilustrowany słownik  polsko – francuski, jej wyjazd już tuż tuż, a ona wciąż stara się poznać jak najwięcej nowego słownictwa. Będzie jak znalazł przy pierwszych rozmowach w Kanadzie.

Teraz każdego dnia wita nas słowami:

-Bonjour.

-Salut! – odpowiadam, bo tylko tyle znam z tego pięknego i jednocześnie trudnego języka.

Artur.

Leave a Reply

Your email address will not be published.