„Think big, think Sölden”

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie planowali kolejnej podróży. A jak człowiek musi, to jedzie! Z racji wiosny z elementami zimy, chcemy zafundować sobie śnieżne szaleństwo poza granicami kraju.

Chcemy wyruszyć do miejsca, w którym jeszcze nie byliśmy. Przeglądałem różne fora narciarskie. I coraz bliżej mi do Austrii. Chodzi nam nie tylko o piękne i długie stoki narciarskie, ale także o nieziemskie widoki i możliwość późniejszego zwiedzania lokalnych atrakcjach. Zainteresowały mnie opinie ludzi, którzy szusowali po stokach SÖlden. Ponoć widoki są zachwycające – blisko stoków znajdują się dwa lodowce Rettenbach i Tiefenbach oraz trzy gorące źródła.

Swoje miejsce znajdą zarówno początkujący jak i zaawansowani narciarze. Anna jest podekscytowana faktem, że jedna z tras zwana Big 3 Rallye biegnie przez trzy okoliczne trzytysięczniki Gaislachkogl, Tiefenbachkogl i Schwarze Schneid, a kończy się zjawiskową (ponoć) platformą widokową nad przepaścią Tefenbachkogl (3309 m n.p.m.). Do tego wszystkiego 28 km czarnych tras – czyli to, co lubimy najbardziej! I wiele, wiele innych tras, na których można się wyszaleć i zachwycić białym krajobrazem. Ważne jest również to, że wjazd na stoki przebiega bardzo płynnie dzięki dużej ilości wyciągów.

Po szaleństwach narciarskich będziemy mogli spędzić czas w rekomendowanym przez wszystkich turystów parku wodnym Aqua Dome w Längenfeld – jest to kompleks basenów termalnych na zewnątrz. Żegnajcie więc przeszklone okna, a witamy zapierające dech w piersiach widoki na potężne góry.

Wizualizacja już ruszyła, więc czas zajęć się organizacją wyjazdu i fizycznym przygotowaniem! Obowiązkowo zajęcia na siłowni – 3 razy w tygodniu. Tam ćwiczę przede wszystkim nogi i mięśnie pleców, dzięki czemu tworzę silną sylwetkę – konieczną żeby przemierzać długie trasy. I czas popracować nad kondycją, która po świętach trochę podupadła. Ostry tyrolski klimat wymaga przygotowania. Staram się biegać razem z Anną – w myślach już się z nią prześcigam w popisach na stokach. Na razie to tylko 20, 30 minut. Czekam na mróz, który pomoże mi się zahartować. Do tego oczywiście staram się zdrowo odżywiać, piję różnego rodzaju herbatki ziołowe wspomagające odporność. Najgorsze co może mnie spotkać to grypsko! Zamiast stoków, łóżko i rosołek? Nie, nie!

Zastanawiamy się nad miesiącem naszej podróży. Najrozsądniejszym okresem byłby początek marca. Chodzi nie tylko o nasze zajętości, ale także o śnieg, ale nie ten tyrolski. Chcemy zobaczyć zaśnieżony Wrocław! Liczmy, że prawdziwy puch przyjdzie w lutym. Poza tym, marzec, to koniec końcówka sezonu, więc trochę mniej ludzi na stokach. Czas odkurzyć sprzęt narciarski! Aż chciałoby się zapiać po tyrolsku!

Artur.

Leave a Reply

Your email address will not be published.