Szybko i intensywnie, czyli nauka języka w jeden tydzień

Niesamowicie dużo się dzieje. W pracy, po świątecznej przerwie czekało na mnie dużo rzeczy do zrealizowania. Ponadto przerwa świąteczna zmusiła mnie do przerwy w nauce języka angielskiego. Dlatego wraz z nakręconą na rozwój w Nowym Roku Anną postanowiliśmy zapisać się do ATRIUSA  na intensywny i szybki kurs nauki języka.

 Ja, z racji tego, że zależy mi na nauce języka angielskiego, zwłaszcza biznesowatriusego, wybrałem właśnie tę opcję. Natomiast Anna, która chce chwycić kilka srok za jeden ogon zdecydowała się odświeżyć język włoski. Aktualnie dwa razy w tygodniu chodzi na język hiszpański. Do tego kilka razy w tygodniu rano biega i dwa razy w tygodniu chodzi na zumbę, czyli najzwyczajniej w świecie nie mogłaby chodzić na język włoski z racji braku czasu. Zdecydowała się na intensywne i szybkie odświeżenie rzymskiej mowy. Swoją drogą, nie chcę o tym mówić głośno, ale niesamowicie fascynuje mnie jej noworoczna energia i chęć działania.

Intensywny kurs nauki języka jest dla nas genialną formą poprawy naszych umiejętności językowych. Uczestniczymy w 6 lekcjach, codziennie, przez tydzień. Tak intensywna nauka języka, która przez tydzień pochłania nas całkowicie zostawia naprawdę trwałe ślady w postaci nowych umiejętności językowych. Coś niesamowitego! Razem z Anną mamy podobne odczucia. Jesteśmy zafascynowani faktem, że zajęcia są prowadzone indywidualnie, dostosowane do naszych potrzeb i oczekiwań.

Prowadzone są naprzemiennie przez dwóch lektorów, dzięki czemu jeszcze nie zdarzyło mi się przysnąć. Zresztą byłoby to niemożliwe. Jestem na sali twarzą w twarz z lektorem – przysypianie mogłoby okazać się trochę nie na miejscu. Zajęcia prowadzone są tylko w języku obcym, więc muszę uważnie wsłuchiwmózgać się w słowa lektora. Swoją drogą, lektorzy ATRIUSA mają niesamowite przygotowanie retoryczne i aktorskie – bo naprawdę nie klepią formułek przez kilka godzin, ale zmieniają ton głosu, zadają pytania, zmuszają mnie do aktywności i uwagi. Na moich lekcjach ćwiczone są różne sytuacje z życia firmy, wykorzystujemy do tego naprawdę zróżnicowane narzędzia:  laptopy, telewizory, dvd, itp. A do tego wszystkiego dostałem podręcznik w ramach opłaty za kurs. Czego też ludzie nie wymyślą?

Efekty są zachwycające – już dziś mógłbym przeprowadzić prezentacje na miarę Steve Jobsa. A… i Anna jest niesamowicie zadowolona – chodzi po domu i rozrzuca włoskie słówka po kątach. Wczoraj nawet ugotowała prawdziwą neapolitańską pizzę. Mamma mia! Moje biznesowe kubki smakowe zostały oczarowane.

Artur.

Leave a Reply

Your email address will not be published.