Surprise!

Papużki-nierozłączki, tak nas wszyscy nazywali. Uczyłyśmy się w tej samej klasie, siedziałyśmy nawet w jednej ławce, a później jakoś tak naturalnie wyszło, że mieszkałyśmy razem na studiach. Potem los rzucił nas w różne strony. Spędzając sobotni wieczór w pubie, moja przyjaciółka Elżbieta spotkała tam miłość swojego życia. Okazał się nią przystojny Brytyjczyk z poczuciem humoru i melodyjnym akcentem, który akurat przyjechał w delegację do polskiego oddziału swojej firmy.

Sprawy potoczyły się błyskawicznie. Ela dokończyła studia, obroniła magisterkę i odfrunęła do Londynu, gdzie została na dobre. Choć wśród naszych wspólnych znajomych byli tacy, którzy nie dawali temu związkowi żadnych szans ze względu na dzielącą tę parę odległość, pesymistyczne prognozy się nie sprawdziły. Moja przyjaciółka ułożyła sobie życie w UK. Założyła rodzinę, wychowała dwójkę fantastycznych dzieci i stworzyła z Alexem jedno z najbardziej zgranych małżeństw, jakie miałam okazję kiedykolwiek oglądać. Z Elką łączy mnie mnóstwo wspomnień i szalonych przeżyć z naszych studenckich czasów, o których po prostu nie da się zapomnieć. I chociaż stosunkowo rzadko mamy okazję się widzieć to i tak udaje nam się utrzymać w miarę stały kontakt. Mailujemy, wysyłamy sobie nawzajem zdjęcia, czasem ona wpadnie na kilka dni, gdy akurat jest w Polsce (Elka pracuje jako tłumacz angielskiego), a czasem ja ją odwiedzam i idziemy wtedy na zakupy na Oxford Street :).

Wrocław zabytki

I wczoraj wieczorem niespodziewanie miałam od niej telefon:

– It’s suuuuurprise!!! Jesteśmy w Polsce, odwiedzaliśmy moich rodziców. Możemy z Alexem wpaść do was na kilka dni?

No więc wpadną :). Już nawet wstępnie zaplanowałam nam czas. Najpierw zaparzę dobrą kawę (po ostatnich zajęciach w Atriusie czuję się jak barista :)) i dam im chwilę na rozpakowanie się. Gdy już odetchną po podróży, pojedziemy do centrum i zrobimy sobie przyjemną rundkę po Starym Mieście, żeby nacieszyć oczy widokiem wąskich uliczek, arkadek oraz bogatej renesansowej i barokowej architektury – np. Kamienicy Pod Gryfami, „Jasia i Małgosi”, Kamienicy Pod Błękitnym Słońcem. Możemy też poszukać w zakamarkach rynku naszych słynnych wrocławskich krasnali :). Chciałabym też pokazać Alexowi Ostrów Tumski z jego niesamowitym klimatem, Archikatedrą Jana Chrzciciela i najstarszym kamiennym Kościołem św. Idziego oraz Japoński Ogród w jesiennej tonacji kolorystycznej.

Natomiast wieczorem zabierzemy ich na pokaz Fontanny Multimedialnej. Jeszcze jej nie widzieli, więc myślę, że zrobi na nich wrażenie. Podczas wspólnego weekendu będzie okazja poćwiczyć wymowę i to w rozmowie z rodowitym Anglikiem! Mam nadzieję, że Artur wykorzysta tę okazję i trochę podszlifuje swój angielski, wcielając się w rolę przewodnika po Wrocławiu. A dla przełamania lodów zawsze możemy też, jak w studenckich czasach, zajrzeć do jednego z pubów ;).

Anna.

Leave a Reply

Your email address will not be published.