różnice kulturowe

Multi-kulti czyli obcokrajowiec w polskim mieście

Ostatnio mieliśmy w pracy gości ze Stanów. W związku z uruchomieniem nowego projektu, centrala naszej firmy przysłała dwóch amerykańskich menadżerów, którzy mieli nam służyć wsparciem i doświadczeniem. Ich wizyta obfitowała w szereg zabawnych sytuacji, których nie dało się przewidzieć. Otóż, Steven i Tom pierwszy raz byli w Polsce, więc tym bardziej momentami dawały o sobie znać różnice kulturowe i nieznajomość naszej narodowej specyfiki ;). Na przykład amerykańskiemu shaking hand za każdym razem towarzyszyło przyjacielskie poklepywanie po plecach i okazywanie sympatii w takim natężeniu, że polscy menedżerowie zaczynali się zastanawiać, czy jakimś cudem nie mieli już okazji gdzieś wcześniej poznać naszych gości ;).

Ogólną wesołość wzbudziło również pierwsze wspólne wyjście na lunch, gdy Amerykanie poprosili w firmowej stołówce o klasycznego burgera z frytkami i colą… a dostali dobry polski obiad! W każdym razie widok obcokrajowca, z zainteresowaniem obracającego devolay’a i z nieufnością zerkającego w stronę czerwonego barszczu, zapamiętam na długo 🙂

 

sptkanie biznesowe

Zdałam Arturowi relację z wizyty naszych ekspertów z USA i wywiązała się między nami rozmowa na temat różnic międzykulturowych. Nawet nie wiedziałam, że mój mąż, podczas podróży służbowych, miał okazję spróbować tak wielu różnych niezwykłych przysmaków. Częstowano go np. sushi z wieloryba czy stekiem z kangura. Oboje jesteśmy jednak zgodni co do jednego – nigdy nie odważylibyśmy się zjeść psa, tak jak to robią Chińczycy! I właśnie to zastanowiło mnie najbardziej, że w różnych kulturach, co innego objęte jest sferą tabu. Na przykład krowy w Indiach powszechnie uznawane są za święte, podczas gdy w Izraelu, z zupełnie przeciwnych powodów, nie jada się wieprzowiny (świnie uważane są za „nieczyste”).

glob

Czy jesteśmy tolerancyjni wobec różnic kulturowych, czy też tylko chcemy tak myśleć? Po dzisiejszej rozmowie z Arturem dochodzę do wniosku, że bycie tolerancyjnym, w momencie reprezentowania odmiennych kultur, wcale nie jest łatwe i chyba przede wszystkim zależy od sytuacji. Co jakiś czas mam okazję spotykać w pracy obcokrajowców i kontakty z nimi naprawdę wyglądają bardzo różnie. Azjaci są raczej skryci i trudno z nich czasem coś wyciągnąć, poza uprzejmym uśmiechem.

Południowcy, dla odmiany, są serdeczni i otwarci, momentami może nawet za bardzo :). Dla nich życie to często jedna wielka sjesta i zawsze jest coś ważniejszego od pracy. Artur uważa natomiast relacje z Rosjanami za dość złożone, ze względu na wspólna historię, natomiast z Niemcami – za oficjalne i bardzo czytelne. Nie zmienia to faktu, że gdyby to któreś z nas odwiedziło zawodowo, jakieś bardzo odległe kulturowo miejsce, to wizyta w stołówce, serwującej lokalną kuchnię, pewnie mogłaby być dla nas szokiem :).

Anna.

Leave a Reply

Your email address will not be published.