Kolonie językowe na polskim morzem

– Gdzie się podziała moja turkusowa bluzka? I gdzie są moje japonki??? – niczym śpiew słowika zabrzmiał głos Oliwki w sobotni poranek.
Do jej wyjazdu do Dźwirzyna pozostało jeszcze prawie 3 tygodnie, ale już dziś ogarnęło ją szaleństwo pakowania.

Trochę zazdroszczę jej tego entuzjazmu i skreślania dni w kalendarzu. Nasza Oliwka, jak na nastolatkę z XXI wieku przystało 🙂 ma ustawione przypomnienie w telefonie, które codziennie informuje ją, ile dni, godzin i minut zostało do rozpoczęcia wakacyjnej przygody.

Do kolonii językowych nad polskim morzem zachęciliśmy również najlepszą przyjaciółkę siostrzenicy – Martę, a właściwie przekonaliśmy jej rodziców, że taki wyjazd to nie nocne harce i malowanie pastą do zębów klamek w drzwiach 🙂 (jak to się działo za moich czasów), lecz inwestycja w przyszłość dziewczynek. Kolonie językowe, na które jadą, organizowane są przez LEKTORA – szkołę językową, tak więc ich poziom znajomości języka na pewno się zwiększy. Co istotne, stawia się tam na praktyczne używanie języka, czyli komunikację po angielsku. Oboje z Anną wiemy, jakie to ważne by potem za granicą nie bać mówić. A dodatkowo program kolonii w Dźwirzynie obfituje w ciekawe zajęcia sportowe i rekreacyjne, wycieczki, konkursy i warsztaty językowe pod okiem doświadczonych lektorów.

Oliwka będzie mogła również skorzystać z kursu windsurfingu, o którym po prostu marzy oraz odwiedzić największą w Europie tropikalną wyspę w Berlinie. Poza tym poznawanie ciekawych ludzi i zawiązywanie wielkich wakacyjnych przyjaźni, które później zmieniają się na mniej zobowiązujące korespondencyjne znajomości (o przepraszam Facebook’owe :)), to wartości nieocenione. Aż łezka mi się w oku kręci, kiedy przypomnę sobie swoje pierwsze pocałunki z Anną (wtedy jeszcze koleżanką) na plaży w Kołobrzegu…

– Ciociuuu! Musimy koniecznie iść na zakupy. Mój strój kąpielowy pasuje co najwyżej na lalkę Barbie – doszedł do nas kolejny, jakże miły dla ucha :), krzyk za ściany.

– Pójdziemy Oliwia, ale dopiero gdy zrobisz kompletną listę rzeczy, których potrzebujesz na wyjazd – odpowiedziała Anna, zapewniając nam w ten sposób, jakieś dwie godziny spokoju. Jak powszechnie przecież wiadomo, potrzeby konsumpcyjne współczesnych nastolatek są ograniczone wyłącznie ich wyobraźnią i… zasobnością portfela rodziców.

– Wiesz kochanie, przykro będzie mi się rozstać z Oliwką – szepnęła do mnie Anna. – Te wspólne trzy miesiące były naprawdę udane i jestem z Ciebie bardzo dumna: okazałeś się naprawdę wspaniałym opiekunem.

Po tych słowach żony zrobiło mi się cieplej na sercu. Przytuliłem ją mocno i znowu przeniosłem się myślami na nadbałtycką plażę…

Anna.

Leave a Reply

Your email address will not be published.