Be active!

Za oknem jesień, a w naszym domu praca wre. Wpadliśmy w wir spraw służbowych  i różnych zajęć w „podgrupach”. Anna pilnie biega dwa razy w tygodniu na hiszpański i na zumbę. Ja ostro po wakacjach przysiadłem nad angielskim i rozpocząłem treningi na siłowni, aby lepiej przygotować się do sezonu narciarskiego, który tuż , tuż.

Wraz z wiekiem warto zadbać zarówno o trening szarych komórek jak i trening mięśni. Obie sfery łatwo zaniedbać, a potem trudno nadrobić straty. Postanowiliśmy podejść do tego profilaktycznie, ale jednocześnie mieć z tego dużo frajdy i zwykłej przyjemności. Po paru minutach ćwiczeń fizycznych dosłownie czuć wydzielanie się endorfin. Na twarzy pojawia się stan euforii i zadowolenia. Niesamowite, ale to naprawdę tak działa, dwa razy w tygodniu tego doświadczam. Wiele ludzi zalega na kanapach i nic nie robi. Mechanizm jest jednak taki, że najgorszy jest początek, a potem już leci. Następuje takie uzależnienie od sportu.

Mimo, że czasami, szczególnie gdy za oknem deszcz, nie chce się ruszać z tej kanapy , ale wytrenowany, przyzwyczajony do ćwiczeń organizm dopomina się dawki przyjemności. Tak się rozmarzyłem pod wpływem tych endorfin, że ja ,jak to ja postanowiłem szybko zerknąć do internetu , o co właściwie z tym chodzi. Bo fakt, czuję się po treningu cudownie, ale dlaczego? Tajemnicza substancja wywołująca euforię np. po wysiłku fizycznym  nazwana została endorfiną (czyli wewnętrzną morfiną). Wytwarzana jest przez mózg , działa podobnie jak morfina, zmniejsza ból i wprawia w błogostan.

Anna odczuwa to podobnie, biegając na zajęcia z zumby. Zaczęła już coś napomykać o maratonach zumby, no ale trochę jeszcze musi poczekać, bo dopiero się wprawia. Podobnie z hiszpańskim, idzie jej  dobrze, szczególnie, że  wiele słów jest podobnych do włoskiego i jeszcze więcej, jak mówi do angielskiego.Tak więc wieczorem siedzimy oboje zmęczeni, ale jednocześnie zrelaksowani, po przypływie dawki endorfin, czyli hormonów szczęścia. Ponieważ miłego nigdy nie za dużo , znowu postanowiłem zrobić Annie (i sobie 🙂  )kolejną niespodziankę.

W drugiej połowie listopada, podczas najgorszej szarugi i depresyjnej aury, lecimy na tygodniowy urlop, gdzie słońce świeci odrobinę mocniej. Nasza Ameryka Południowa jeszcze musi chwilę poczekać, ale to nic straconego, na naszym starym kontynencie też jeszcze można znaleźć o tej porze cieplutkie miejsce.

Artur.

Leave a Reply

Your email address will not be published.