Nadprogramowym kilogramom mówimy NIE.

Jak to się mówi „Święta, święta i po świętach” – dobrze by było.

Jednak święta utkwiły we mnie na dobre – z racji nadprogramowych kilogramów. Czuję się jak wielka, okrągła kula. Na dodatek rozleniwiona.

W myśl kolejnego powiedzonka „Z Nowym Rokiem, nowym krokiem” postanowiłam przerwać błogie lenistwo i wziąć się za reperowanie swojej sylwetki. Polska kuchnia jest pyszna, ale strasznie ciężka. Kapusta, uszka, pierogi z grzybami, och i ach, ale jak pozbyć się tej wstrętnej poświątecznej nadwyżki? Na początek – oczyszczanie!

Desktop13

Przeglądając strony o zdrowym odchudzaniu, bo tylko takie wchodzi w grę, znalazłam przepis na trzydniowe oczyszczanie organizmu. Jest to nie lada zadanie, bo menu opiera się tylko na trzech „posiłkach”. Skąd cudzysłów? Bo nazwać ich posiłkami nie można, są to koktajle owocowe bądź warzywne.  Myślałam, że nie wytrzymam ani jednego dnia, a dziś mija już drugi dzień, czuję się niesamowicie lekko i odkryłam swojego ulubieńca, z którym nie będę się rozstawać  – koktajl z jabłek i selera, składniki: 2 jabłka pokrojone bez pestek, 2 selery, łyżeczka soku z cytryny. Wystarczy wymieszać wszystko w mikserze. Jabłka są bogate w antyutleniacze i pomagają oczyszczać nerki i wątrobę. Pycha!

Przede mną jeszcze jeden dzień diety oczyszczającej i powoli zacznę zwiększać ilość spożywanych kalorii – wracam na ziemię, do sposobu jedzenia sprzed świąt. Chciałabym wyrobić u siebie nawyk picia wody (minimum 2 litry dziennie), zwłaszcza porannej szklanki wody z dużą ilością cytryny – genialnie wpływa na metabolizm i łagodzi głód.

Oczywiście sama dieta nie pomoże mi wrócić do formy. Czas przywitać się z ćwiczeniami.

Koleżanka polecała mi ostatnio zumbę. Czuję, że to coś dla mnie, muszę rozejrzeć się w najbliższych dniach za odpowiednim dla mnie miejscem. Chciałabym jeszcze bardziej popracować nad swoją kondycją. Dlatego intensywnie myślę o bieganiu. Kilka razy udało mi się zmobilizować, wstać rano i trochę potruchtać. Po 2 kilometrach obudziły się we mnie niesamowite pokłady energii, a endorfiny uderzyły do głowy. Stopniowo chciałabym poprawiać swoje wyniki, kto wie, może wystartuje nawet we wrocławskim maratonie…

I namówię na to Artura? Challenge Accepted! 🙂

Anna.

Leave a Reply

Your email address will not be published.