Nauka angielskiego i oglądanie filmów

Po kolejnym dniu zwiedzania malowniczej Valletty, jestem pod coraz większym wrażeniem tego miejsca. Gdy wczoraj wróciliśmy do hotelu, postanowiłam porządnie zregenerować siły przed następną eskapadą: wzięłam ciepłą kąpiel i wygodnie rozłożyłam się na naszym king size bed 🙂 W jednej dłoni trzymałam pilota od telewizora, w drugiej – kieliszek maltańskiego Grand Vin de Hauteville Chardonnay. W telewizji akurat leciała „Casablanca” w oryginalnej wersji językowej. Każda scena w tym filmie to majstersztyk! Kunsztowna gra aktorów – Ingrid Bergman i Humphrey’a Bogart’a, wciągająca fabuła i przepiękna piosenka „As time goes by”, sprawiają, że od wielu lat jest to jeden z moich ulubionych filmów. Mimo, że „Casablankę” widziałam już kilkanaście raz, za każdym razem przy finałowej scenie czuje wciąż te same emocje i wzruszam się jak dziecko.

Podobno producenci filmu do ostatniej chwili zastanawiali się nad jego zakończeniem, ale gdy próbnie nakręcono scenę rozstania Bogarta i Bergman, wypadła ona tak dobrze, że ją zostawiono. Ja mam jednak mieszane uczucia, gdyż uwielbiam Bogarta w roli Ricka – rozgoryczonego i cynicznego faceta, który jest zmuszony wybrać pomiędzy uczuciem a moralnością: miłością do kobiety a pomocą w walce o słuszną sprawę jej mężowi.

Postanowiłam, że po powrocie będziemy oglądać więcej starego kina, oczywiście w oryginalnych wersjach językowych. Mój mąż jako fan Cary’ego Granta – gwiazdy filmów Hitchcocka, podchwycił ten pomysł. Nie był jednak przekonany do wersji bez napisów lub lektora gdyż, jak stwierdził, język używany  50, 60 lat temu był diametralnie inny. Wiadomo, że język angielski, który jest językiem ojczystym dla 320 milionów ludzi ewoluuje i upraszcza się. Lingwiści mówią nawet o pidgin languages, czyli językach z ograniczonym słownictwem, uproszczoną składnią oraz morfologią. W Azji na przykład bardzo popularna stała się mieszanka uproszczonego angielskiego z elementami chińskimi, tzw. Pidgin English, która pojawiła się już w XIX wieku na Dalekim Wschodzie i służyła celom handlowym.

Mimo, że w Unii Europejskiej angielskim posługuje się tylko 16% native speakerów, prawie jedna trzecia Europejczyków potrafi się w tym języku porozumieć. Tutaj na Malcie zupełnie nie ma z tym problemu, gdyż angielski jest językiem urzędowym i dzięki temu my również korzystamy – codziennie ćwicząc rozmówki damsko-męskie, a wieczorami oglądając filmy w oryginalnych wersjach językowych.
Artur mówi, że kobiecymi sztuczkami przekonam go nawet do oglądania „Casablanki” kolejne kilkanaście razy 🙂

Anna.

Leave a Reply

Your email address will not be published.