Małe zakupy, duża sprawa

Po pracy dziewczyny wyciągnęły mnie na zakupy do pobliskiego centrum handlowego. Pretekstem był zakup praktycznych jesiennych botków. Pospacerowałyśmy trochę po galerii, zaglądając do co ciekawiej wyglądających sklepów i co jakiś czas robiąc krótkie „postoje” na kawę albo ciasto 😉

W takim babskim sposobie spędzania czasu chodzi przede wszystkim o fajną, luźną atmosferę i możliwość wygadania się przed zaprzyjaźnionym audytorium, które wysłucha i wesprze w razie potrzeby. Lubię swoje koleżanki z pracy i chętnie się nimi spotykam, jeśli tylko zdarzy się okazja. Nadajemy na tych samych falach, więc tym przyjemniej spędza mi się z nimi czas. Jednak tym razem trochę mnie zaskoczyły… Zaczęło się od tematu zbliżającego się końca roku 2012 i naszych indywidualnych podsumowań tego, co się w nim wydarzyło. Dziewczyny mówiły o bieżących i nowych projektach w pracy, znajomych, relacjach z partnerami. Żadna z nich nie opowiedziała mi o czymś, co wydałoby mi się jakoś szczególnie warte zainteresowania, przez co poczułam się bardzo rozczarowana… I co? Żadnych marzeń, planów, choćby tylko wakacyjnych? W końcu spędzałyśmy czas na damskich pogaduchach, więc oczekiwałam wyznań na temat nowo odkrytych pasji czy jakichś szalonych przyjaźni a tu nic! Obiady, teściowe, szefowie i tak w kółko…

Gdy wróciłam do domu, poczułam się zmęczona tym spotkaniem i smutna, że fajne kobietki w moim otoczeniu jakoś tak spoczywają na laurach i wybierają rutynę i w pracy i w domu. Zwierzyłam się Arturowi ze swoich przemyśleń i wspólnie jeszcze raz zrobiliśmy podsumowanie tegorocznych wydarzeń. Oprócz tematów czysto zawodowych – wyprawa do Toskanii to raz, kursy językowe w Atriusie to dwa, aktywne zajęcia z trenerem osobistym. Mamy więc co najmniej trzy mocne punkty w 2012, a w kolejnym roku chcielibyśmy dobić do 10. Szczegóły wkrótce :).

Anna.

Leave a Reply

Your email address will not be published.