Księgozbiór w małej kieszeni

Choć wielu twierdzi, że nie ma to jak tradycyjna książka, gdzie sama okładka daje nadzieję na wspaniałą przygodę, a każda przerzucona kartka przyspiesza bicie serca, ja ostatnio bardzo polubiłem e-czytniki. Nie znaczy to, że zupełnie odrzuciłem obcowanie z dobrą, starą książką, pachnącą charakterystycznym zapachem drukarni, tak uwielbianym przez wszystkie książkowe mole.

E-czytniki, czy wielofunkcyjne tablety to jednak typ nowinki technologicznej, która doskonale wpisuje się w mój tryb życia. Częste podróże, ciągły ruch i krótkie chwile tylko dla siebie, uniemożliwiają mi przemieszczanie się ze stertą książek. A czytać lubię, nawet bardzo, dlatego już kilka miesięcy temu zorientowałem się w temacie i poczyniłem właściwe zakupy. Wybór wcale nie był łatwy, toteż ku lekkiemu podirytowaniu mojej małżonki, spędziłem niejedno popołudnie na analizowaniu parametrów technicznych kilku upatrzonych modeli.
Ostatecznie zdecydowałem się na urządzenie, które bez złośliwości 🙂 zostało nazwane przez Annę moim nowym mobilnym kompanem! Jak się okazuje, liczba podobnych entuzjastów rośnie w bardzo szybkim tempie. Prym wiedzie oczywiście rynek amerykański – szacuje się, że do 2015 roku liczba użytkowników tabletów wzrośnie tam o ponad 70% procent, do prawie 57 milionów. W Polsce natomiast jest już ok. 100 tys. e–czytników i ok. 500 tys. tabletów.
Muszę przyznać, że na początku miałem pewne obawy związane z dostępnością przeróżnych pozycji książkowych, w wersji elektronicznej. Jak się jednak okazało, zupełnie niesłusznie. Praktycznie każda nowa książka coraz częściej ma również wersję e-book’ową, a jej cena jest porównywalna, bądź niższa, od tradycyjnej. E-papier jest przyjazny dla oczu i nawet przy długim czytaniu nie męczy wzroku. Nie do przecenienia jest również moc baterii, która starcza na kilka tygodni, czyli idealnie na nasze bliższe i dalsze wyprawy. Co ciekawe, obraz na wyświetlaczu jest dobrze widoczny, nawet w pełnym toskańskim słońcu 🙂

Artur.

Leave a Reply

Your email address will not be published.