Malta

Lecimy na Fuertaventurę!

Muszę przyznać, że znowu udało się Arturowi totalnie mnie zaskoczyć. Na dworze coraz ciemniej i zimniej, jak co roku w listopadzie. Już zaczęły mi chodzić po głowie smutne myśli. Do lata i ciepła, które kocham, tak strasznie daleko. Jak przetrwać ten depresyjny okres? Nie zdążyłam jednak poddać się listopadowemu smutkowi, bo oto mój najlepszy pod słońcem mąż zrobił mi prawdziwą niespodziankę. Stwierdził , że praca, pracą ale przyjemności przyjemnościami i wręczył mi bilety na wyjazd tam, gdzie lato trwa cały okrągły rok.

Wybrzeże wyspy Fuerteventura

Aby jednak argumenty były silne zauważył, że muszę przecież jak najszybciej poćwiczyć w praktyce hiszpański, którego uczę się już drugi miesiąc.

Dokąd jedziemy?  Tam, gdzie słońce jest wysoko, ludzie mówią wokół po hiszpańsku i na dodatek, co ma dla nas duże znaczenie, dokąd jest bezpośrednie połączenie lotnicze z Wrocławia.

Wybór Artura padł na Archipelag Kanaryjski a dokładnie na Fuerteventurę.

Nie da się opisać mojej radości, gdy przez tydzień w środku szaroburej listopadowej polskiej aury znowu w ciągu paru godzin mogłam spotkać się z  latem.

Dosłownie, bo pogoda wprost wymarzona, nie za gorąco nie za zimno. Dokładnie tak, jak podczas udanego polskiego lata, ok 25 stopni.

Krajobraz Fuerteventury

Fuerteventura jest drugą co do wielkości wyspą archipelagu. Króluje krajobraz trochę „ księżycowy”, za wyjątkiem miejscowości przy samym morzu, gdzie palmy umilają wypoczynek turystom, przybywającym o tej porze roku w poszukiwaniu światła i słońca.

Na całej wyspie mieszka tylko 100.000 mieszkańców ale za to żyje tam tyle samo bo 100.000 kóz. Czyli każdy mieszkaniec ma średnio jedną. Naprawdę to z tego ¾  żyje na farmach kozich a ¼ na wolności. Udało nam się zwiedzić jedną z takich kozich farm i spróbować tamtejszego koziego ser, z którego słynie wyspa.

Farma kozia

Próbowałam trochę ćwiczyć hiszpański w praktyce, ale jak się okazało,  stawiam dopiero pierwsze kroki w tym języku, a po drugie w odróżnieniu od Andaluzji, gdzie nie mogliśmy się dogadać w żadnym znanym nam języku na Fuerteventurze wszyscy są doskonale językowo przygotowani do obsługi turystów.

Najważniejsze jednak, że naładowaliśmy oboje nasze baterie i akumulatory, bo słońce świeciło dobre 10 godzin dziennie. Hurra, udało się przetrwać listopad.

Już wkrótce grudzień, święta i Nowy Rok.  A od stycznia będzie już z górki. Byle do wiosny.

Anna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.