Japonia w doniczce

Lato w pełni, a wakacyjny sezon czuć w całym mieście. Wieczorami z przyjemnością biegam w parku, niedaleko naszego domu, albo wybieram się na krótkie przejażdżki rowerowe z Arturem. W ogóle więcej czasu spędzam na powietrzu, korzystając z ciepłych dni, słońca i relaksującej atmosfery tej pory roku. Ostatnio odwiedziłam też Ogród Japoński w Parku Szczytnickim. Co prawda, nie planowałam spędzić tam aż tyle czasu, ale widok egzotycznej roślinności i tych wszystkich perfekcyjnie wypielęgnowanych alejek podziałał na mnie odprężająco. Zupełnie straciłam poczucie czasu. Ogród ten powstał na początku XX wieku, z okazji przygotowań do Wystawy Światowej we Wrocławiu. Jego założycielem był hrabia Fritz von Hochberg, a jednym z projektantów – ogrodnik Mankichi Arai. W późniejszych latach o tym miejscu trochę zapomniano, przez co straciło na wyglądzie. W połowie lat 90. władze Wrocławia zdecydowały się na jego rewitalizację i zwróciły się o pomoc do ogrodników z japońskiego miasta Nagoya. Efekt jest naprawdę zachwycający!

 

W ogrodzie można zobaczyć dwie kaskady wodne, symbolizujące mężczyznę i kobietę. Jedna jest burzliwa, z wartkim nurtem, a w drugiej woda płynie uparcie, swoim tempem. Jak w życiu, chciałoby się powiedzieć :). Jest też staw z charakterystyczną japońską pagodą, a w nim stado złotych karpi. Czytałam ostatnio, że dla Japończyków są one synonimem szczęścia i bogactwa oraz, że karp to również tradycyjny symbol młodych chłopców. Najciekawsze i najpiękniejsze są jednak miniaturowe drzewka bonsai o starannie wymodelowanych kształtach. Aż trudno uwierzyć, że podczas pamiętnej powodzi w lipcu 1997 roku niemal cały ogród znalazł się pod wodą i później trzeba było w zasadzie zakładać go na nowo. Podziwiając go, naprawdę trudno się tego domyślić. Ta oaza spokoju sprawiła, ze zakiełkował we mnie pewien pomysł ;). Otóż chciałabym założyć swój prywatny, miejski ogród. Co prawda, nigdy nie będzie on zbyt duży, ale do dyspozycji mam nasz taras, więc na początek wystarczy. Chciałabym posadzić rośliny, pochodzące z krajów, które wspólnie odwiedziliśmy – włoskie zioła i miniaturowe pomidorki, francuską lawendę, ozdobne draceny w dużych donicach, przypominające nam o pobycie na Wyspach Kanaryjskich.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.