Hiszpański w Hiszpanii

W związku z naszym ostatnim wyjazdem, naszły mnie pewne przemyślenia związane z komunikacją. Zawsze wydawało mi się, że znajomość języka angielskiego wystarczy, by porozumieć się w większości krajów świata. Jak się jednak okazało, zasada ta nie obowiązuje w południowej Hiszpanii, gdzie zamówienie obiadu jest niemalże takim samym wyzwaniem, jak zakreślenie szczęśliwej szóstki w Totku 🙂

W pewnej restauracji w Kordobie widzieliśmy kelnera w koszulce z napisem „I don’t speak English but I promise not to laugh at your Spanish” (nie mówię po angielsku, ale obiecuję nie śmiać się z twojego hiszpańskiego). To niezwykle trafny komentarz do sytuacji Hiszpanów, którym nauka języka angielskiego jest, najdelikatniej rzecz ujmując, nie na rękę. Byłem wręcz pod wrażeniem, jak bardzo można być odpornym na wszechobecny we współczesnym świecie angielski. By załatwić najprostsze sprawy – od kupienia znaczka na poczcie, do zamówienia tortilli w restauracji – trzeba znać chociażby podstawy hiszpańskiego. Inaczej ani rusz! Angielski to dla południowców jakaś czarna magia, której pewnie pod groźbą sprowadzania na lud jakiegoś nieszczęścia lub plagi absolutnie w żaden sposób ruszać nie należy :P.

P1020946 — kopia

To zadziwiające, jaką trudność może stanowić zamówienie u kelnera wybranej potrawy. Menu w andaluzyjskich restauracjach nie jest tłumaczone. Nazwy dań podane są tylko w języku hiszpańskim, oczywiście bez żadnych obrazków ani wyjaśnienia, co kryje się pod tajemniczo brzmiącymi nazwami typu Pescado frito. Można powiedzieć rosyjska ruletka, lecz kiedy jedzie się do pięknej Andaluzji z nastawieniem, że chce się spróbować i dotknąć wszystkiego, uśmiech rzednie szybko. Gdyby nie moja zaradna żona, która po ciężkim dniu prób komunikacji w języku angielskim, zaczęła mówić po włosku, chyba nic byśmy nie załatwili.

 

Anna wpadła również na pomysł, by w notatniku spisywać pojedyncze słówka i najbardziej praktyczne zwroty. Dzięki temu, udało nam się nie tylko zwiedzić nasz hotelowy pokój :), ale także, bez pomocy polskiego przewodnika, znaczną część regionu Andaluzji. Zaimponowało mi, jak szybko Anna dostosowała się do tej wcale nie najłatwiejszej sytuacji i oczywiście, zupełnie w swoim stylu, mocno podekscytowała możliwością podjęcia nauki języka hiszpańskiego w Atriusie. Nie wiem, kiedy ona znajdzie na to wszystko czas, ale jednego jestem pewien – da radę!

Artur.

Leave a Reply

Your email address will not be published.