Gdy tytuł filmu zapowiada coś zupełnie innego…

Odkąd rozwijam swój angielski, coraz częściej zdarza mi się z niego korzystać tak w pracy, jak i poza nią. Mam większy dostęp do informacji z branży budowlanej, mogę na bieżąco śledzić nowinki techniczne, czy też nie wychodząc z domu, robić zakupy np. w angielskich sklepach lub po prostu na e-bay’u. Jednym słowem, jakoś tak ze wszystkim łatwiej.

Ostatnio mój przyjaciel, również prowadzący własną firmę, sprowadził ze Stanów specjalistyczne maszyny i tak się niestety złożyło, że z jedną z nich miał problemy na linii. Ponieważ jednak model nie był wprowadzony do dystrybucji w Europie, nie do końca było wiadomo, co jest nie tak. Pomogłem mu w kontakcie z producentem, tłumacząc mailowo jego wątpliwości na angielski i udało się sprawę wyjaśnić. Rzecz jasna w  korespondencji wspomagałem się słownikiem technicznym, ale czuję się dumny z tego, że mogłem pomóc przyjacielowi. Angielski jest teraz obecny w moim życiu także po godzinach, zdarza się nawet, że zaintrygują mnie jakieś językowe „zagwozdki”.

Przypadkiem natknąłem się w telewizji na powtórkę słynnej „Szklanej pułapki” z Brucem Willisem i jakież było moje zdziwienie, gdy zauważyłem, że oryginalny tytuł tego filmu brzmi zupełnie inaczej. „Die hard” nawiązuje do brawurowej odwagi, którą wykazuje się w filmie policjant, stawiający czoła grupie terrorystów. W Internecie znalazłem później anegdotę mówiącą, ze polskim tłumaczom drapacze chmur w Los Angeles podpowiedziały tę szklaną pułapkę, w której amerykańska superprodukcja nieszczęśliwie utknęła także w kolejnych dwóch częściach, rozgrywających się przecież w zupełnie innej scenerii. Inne równie niezręczne tłumaczenie to uwielbiany przez kobiety „Dirty Dancing” (co można tłumaczyć jako „nieprzyzwoity taniec”), który tak po prawdzie mało ma wspólnego z „Wirującym seksem” :).

Przeglądając z ciekawości listę najgorzej przetłumaczonych tytułów filmowych, znalazłem takie, które są baaaaaardzo dalekie od oryginału, np. komedia „Must Love Dogs” do polskich kin weszła, jako „Facet z ogłoszenia”… Nie trzeba być wcale zawodowym tłumaczem, żeby zauważyć, że „Skazany na śmierć” („Prison Break”), „Elektroniczny morderca” (Terminator”) czy „Wysłannik przyszłości” („The Postman”) po angielsku brzmią jakoś inaczej :). Świetnie jeśli tłumaczowi uda się uwzględnić i kontekst językowy i odniesienia do treści filmu i w ogóle całą jego otoczkę. Jednak dopiero patrząc na polskie tytuły takie, jak np. kultowy „Kingsajz”, widzę jaka to trudna sprawa.

Artur.

2 thoughts on “Gdy tytuł filmu zapowiada coś zupełnie innego…

  1. Dzien dobry.Gratulacje z powodu dbozre napisanego posta.Sporo mozna odszukac w necie na ten temat ale tym artykulem autor wszystko przedstawia jak trzeba.Pozdrawiam!

Leave a Reply

Your email address will not be published.