Do you speak English? TAK :)

Wczoraj po pracy miałam kurs włoskiego, a w drodze do domu zrobiłam jeszcze jakieś drobne zakupy. Gdy wreszcie odwiesiłam żakiet do szafy, zadzwonił telefon… To była Elka, moja przyjaciółka, mieszkająca razem z mężem w Londynie.

Może to telepatia, ale jakoś zawsze, gdy mam ochotę się wygadać, któraś z nas sięga po słuchawkę. Oczywiście najpierw obgadałyśmy tematy bieżące 😉 łącznie z najnowszymi newsami z kręgu wspólnych znajomych oraz kwestiami damsko-męskimi. Przez chwilę opowiadałam jej też o niedawnym kryzysie Artura na tle angielskiej gramatyki, z którą nie do końca sobie radzi.

Elka zaczęła mi opowiadać, jak wyglądały początki nauki jej synów w londyńskiej szkole. Otóż w ich domu w użyciu są dwa języki. Elżbieta, jako rodowita Polka, rozmawia ze swoimi dziećmi po polsku, podczas gdy Alex – Brytyjczyk mówi do nich po angielsku. Wielojęzyczne relacje okazały się momentami zabawne. Chłopcy od początku posługiwali się zarówno polskimi, jak i angielskimi słówkami i robili to w zasadzie instynktowe. Bardzo szybko podchwycili też odpowiednią melodykę i akcent. Kłopoty pojawiły się trochę później, gdy przyszło im stawiać pierwsze literki.W pierwszych latach nauki podobno czasem się mylili, mówiąc coś do kolegów z klasy po polsku albo odpowiadając na pytanie w innym języku :)Po prostu momentami nie mieli świadomości, czy komunikują się po polsku, czy po angielsku i to im się mieszało.

Zapytałam Elkę, jak z jej perspektywy wygląda taka wielojęzyczna rodzina. Powiedziała mi, że cieszy się z tego, iż jej dzieci uczą się języka w taki naturalny sposób. Uważa, że będzie im w życiu łatwiej, niż naszemu pokoleniu. Ona po przyjeździe do Londynu musiała włożyć wiele wysiłku w to, żeby „nadgonić” i bez przeszkód dogadywać się z ludźmi z pracy, sąsiadami i nowymi znajomymi. Mimo, że wcześniej znała kursy językowe w Atriusie, kursy językowe to czysto książkowy język okazał się niewystarczający. Jej synów takie doświadczenia ominą, bo oni są już prawdziwymi Europejczykami.

Oboje z Arturem nie mieliśmy takiej szansy, by dorastać w świecie, w którym ludzie z całego świata mogą sobie ot tak, po prostu, pogadać. Z drugiej jednak strony myślę sobie, że temu nowemu pokoleniu nie będzie dana taka frajda z uczenia się nowych rzeczy. Bo mimo drobnych kryzysów, nasze włosko-angielskie podboje to jednak wielka przygoda!

Anna.

Leave a Reply

Your email address will not be published.