Nauka języka – pomysł na prezent świąteczny

Jak większość znanych mi mężczyzn, nie czuję się najlepiej w okresie przedświątecznej krzątaniny. Muszę jednak przyznać, że wieczorny spacer zimową porą po wrocławskim Rynku, potrafi wiele zrekompensować. Rynek co roku jest pięknie udekorowany i odbywa się na nim bożonarodzeniowy Jarmark. Swoje wyroby oferują tu kupcy z całej Europy. Można spróbować tradycyjnej kuchni śląskiej, słodkich pierników, pieczonych kasztanów (które są lepsze niż na placu Pigalle!) lub uraczyć się pysznym grzańcem.

Widok tysięcy migoczących kolorowych światełek jest naprawdę imponujący, a zapach świątecznych specjałów aż pozwala poczuć bożonarodzeniowy klimat. Anna czuje się tutaj w swoim żywiole, buszując po wszystkich kramach, w poszukiwaniu wyjątkowych drobiazgów dla bliskich.

Temat prezentów świątecznych w ogóle od zawsze budzi w naszym domu wielkie emocje. Moja żona ma w zwyczaju obdarowywanie absolutnie wszystkich naszych krewnych, toteż zakupy świąteczne zaczyna już we wrześniu:)

jar

Oczywiście, zdarza nam się kupować niektóre prezenty na ostatnią chwilę. Dokładam jednak wszelkich starań, by podchodzić do tej kwestii merytorycznie i ze spokojem, wybierając takie upominki, które się naprawdę przydadzą, a nie zostaną rzucone w kąt.

W tym roku wyjątkowo szybko udało nam się zamknąć listę prezentów, a na jeden z lepszych pomysłów, wpadłem ja! Otóż moja siostra od zawsze chciała się uczyć francuskiego, niestety okoliczności nigdy nie były sprzyjające. Kilkukrotnie była na Lazurowym Wybrzeżu, ciężko wzdychając z każdym powrotem do Polski. Swoje pięć groszy dołożył także Woody Allen filmem „O północy w Paryżu”, przez który jej miłość do Francji osiągnęła apogeum. I tak podjąłem męską decyzję i w ramach świątecznego prezentu zamierzam opłacić dla niej kwartał nauki francuskiego w Atriusie. Już mam nawet pomysł na jej urodzinowy prezent: słownik francusko-angielski 🙂

Artur.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.