Cafe art i zajęcia praktyczne na włoskim

Jestem już po trzecich zajęciach w Centrum Językowym dla Dorosłych Atrius i od dawna nie spędzałam czasu w tak fajnej atmosferze! Po pierwsze mam czteroosobową kameralną grupę, w której czuję się swobodnie. Po drugie, zajęcia prowadzi rodowity Włoch – Paolo, co dodaje naszym lekcjom swoistego smaczku i sprawia, że chcąc nie chcąc nasza wymowa od początku nabiera charakterystycznego dźwięcznego akcentu a gramatyczne potknięcia którejś ze stron są okazją do opowiadania anegdot i żartów (dla Włocha na „szeleszczące” spółgłoski to prawdziwa kula u nogi ;)).

I wreszcie, po trzecie, mamy szansę dowiedzieć się mnóstwa ciekawych rzeczy na temat Italii i włoskiej kultury wprost z pierwszej ręki. Efekt jest taki, że wszyscy jesteśmy pozytywnie nastawieni, a zajęcia kończymy kilkanaście minut po czasie, bo jakoś tak zawsze ktoś się zagada z naszym lektorem i szkoda kończyć akurat tak zajmującą konwersację ;). Przykładowo wczorajsze zajęcia poświęcone były kawie i sztuce jej oryginalnego parzenia, dzięki czemu lektor bezboleśnie wprowadził nowe słownictwo. Najpierw Paolo opowiedział nam o najpopularniejszych gatunkach kawy, pokazał jak wyglądają (przyniósł nawet opakowania najpopularniejszych włoskich marek, np. Illy, Segafredo, Mauri itd.) i wytłumaczył czym się od siebie różnią.

Nie spodziewałam się, że Lavazza, którą Artur tak lubi ma tak bogatą historię! Później przyszła pora na informacje z życia wzięte. Dowiedzieliśmy się na przykład, że Włosi zwykle piją kawę na stojąco przy barze, traktując to jak codzienny poranny rytuał, co rzeczywiście mogę potwierdzić na bazie swoich obserwacji z podróży po Toskanii. Nie rozcieńczają też esencjonalnej małej czarnej mlekiem, ma być mocna i aromatyczna.

Wreszcie przyszła pora na część praktyczną i tu Paolo znów nas zaskoczył, przygotowując dla całej grupy kawę z moki. To tradycyjne włoskie naczynie składa się z trzech części – wypełnionego w ¾ wodą zbiorniczka, siteczka na świeżo zmieloną kawę, którą należy odpowiednio ubić oraz pojemnika, do którego pod wpływem ciśnienia przedostaje się esencjonalny płyn. Kawa z moki była przepyszna i nie muszę chyba dodawać, że od razu po zajęciach wszyscy szturmem ruszyliśmy na zakupy, aby później z entuzjazmem odrobić „zadanie domowe”  ;).

Lekcję będziemy kontynuować w trakcie przerw kawowych, które są w Atriusie rozplanowane między zajęciami. Zastanawiam się, jak będą wyglądać zajęcia poświęcone tematyce włoskiej kuchni i naprawdę nie mogę się ich doczekać  🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.