Wrażenia z podróży do Alicante

Czuję się jak mały króliczek Duracell! Panie, Panowie – Kocham Alicante! Opisując Wam przepiękną miejscowość postaram się poskromić swoją radość, co by nie dobić czytających i postarać się być choć trochę obiektywną w swoim opisie.

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że miejscowość, w której odbywa się mój kurs języka hiszpańskiego alikante(3)znajduje się na piaszczystym wybrzeżu Costa Blanca. I tu mogłabym zakończyć Wasze męki, ale brnę dalej… 😉

Uwielbiam miasta portowe. Zawsze jest w nich gwarno i kolorowo, a Alicante to jedna z największych i najbardziej znanych miast portowych Hiszpanii. Niemalże codziennie spaceruje z Arturem po targu i wybieram świeże, aromatyczne produkty, ćwicząc oczywiście przy tym swoje umiejętności komunikacyjne, które w ostatnim czasie naprawdę rozwijają się w błyskawicznym tempie.

Alicante_-_Castillo_de_Santa_Bárbara_22.11.2010_20Targ rano, później
zajęcia z hiszpańskiego i czas wolny! Grupę mam przecudną. Ludzie z całego świata. Szczególnie zżyłam się z Lu, Francuską, która, jak to w romantycznych filmach bywa, poznała Hiszpana i się w nim zakochała. Z miłości postanowiła nauczyć się języka. Jesteśmy niemalże nierozłączne. W czwórkę ( My + nasi mężczyźni) zwiedzamy okolice i szkolimy swoje umiejętności językowe. Nawet Artur jest zadowolony! W końcu może popisać się swoim angielskim.

Alicante nigdy nie śpi, non stop odbywają się tutaj liczne fiesty i festyny. Jeden z nich będzie miał miejsce w czerwcu. Według Juana, męża Lu, fiesta w noc Świętojańską jest najbarwniejsza i najhuczniejsza. W całym mieście pełno jest wówczas ogni Świętego Jana. Główną atrakcją podczas święta jest wykonanie satyrycznych figurek z papieru i palenie ich w ognisku. Niestety, już nas wtedy nie będzie w Alicante, ale nasi znajomi zostają tam nieco dłużej i obiecali nam fotograficzną relację!

Plaże Alicante ciągną się przez 15 kilometrów, naprawdę jest gdzie wygrzewać kości. Od spacerów po tym magicznym pyłku jestem uzależniona, tak jak od picia aromatycznej kawy, w jedneAlicante3j z wielu kawiarni. Miasto jest wiekowe, na każdym kroku obcuje się z historią. Czarują wąskie uliczki oraz liczne zabytki i budowle. Nie chcę jednak o nich pisać, bo urody zabytków nie można opisać słowami. Po prostu, jeśli kiedyś wybierzecie się do Alicante musicie zwiedzić: zamki Castillo de Santa Barbara i Castillo de San Fernando, bazylika Santa María oraz XVII-wieczny budynek ratusza Ayuntamiento.

I oczywiście – Expalanda de España – nieoficjalny symbol miasta. Szeroka  promenada  ciągnąca się wzdłuż linii nabrzeża i  portu. Jej powierzchnię pokrywa mozaika utworzona z płytek w kolorach czerwonym, czarnym i białym ułożonych w falujące kształty. Wzdłuż promenady znajduje się wiele zieleni i kawiarenek.  Niedaleko port i morze na horyzoncie. Te zachody słońca zostaną ze mną na zawsze… Alicante – źródło światła! I energii. 🙂

Anna.

Leave a Reply

Your email address will not be published.