nauka języków

5 skutecznych rad od podróżników – jak dogadać się za granicą bez znajomości języka?

Zapraszamy Was dzisiaj na pierwszy wpis gościnny na naszym blogu! Dowiecie się z niego, o tym, czy nauka języków przydaje się za granicą! 

Mama mówiła: ucz się języków, jak pojedziesz w świat, to będziesz mogła się z ludźmi dogadać. Tak mamo, to prawda – ale wystarczy czasami tak naprawdę pięćdziesiąt słów, kilka gestów i dużo dobrej woli z obu stron. W ten sposób dogaduję się w podróży.

znajomość języków przydaje się w trakcie podróży

1. Skup się na rzeczownikach

To tak naprawdę jedyna część mowy, która jest ci absolutnie niezbędna w trakcie podróży po obcym kraju. Nie mam tu, rzecz jasna, na myśli możliwości prowadzenia dysput o życiu z przydrożnymi filozofami spotykanymi w lokalnych barach – do tego faktycznie przydaje się umiejętność formułowania całych zdań. Ale jeśli chcesz po prostu załatwiać swoje podstawowe potrzeby w podróży – kupić bilet, zamówić jedzenie, spytać o drogę – lista najbardziej przydatnych rzeczowników powinna w zupełności wystarczyć. To zresztą tłumaczy też niesłabnącą popularność rozmaitych rozmówek polsko-wszelakich.

Studium przypadku: Grecja. Pytam o drogę na Akropolis (lub gdziekolwiek indziej) – podaję nazwę miejsca, ewentualnie dodaję słówko „gdzie” (που ειναι). No i uśmiech. Moja część komunikacji przebiegła płynnie, teraz zadanie nieco trudniejsze – zrozumieć, co chce mi przekazać ten sympatyczny starszy Grek. Prawo, lewo – pokazuje rękami. Zrozumiałam, mówię ευχαριστω (dziękuję) i idę we wskazanym kierunku. I tak postępuję kolejnego dnia: na dworcu powiem „bilet ulgowy”, „jutro” i „Tessaloniki”. W sklepie spożywczym „pomarańcze” i „kilogram”. Oczywiście słówka grzecznościowe są bonusem i wypowiedziane w odpowiednim momencie niemal gwarantują ci sympatię lokalsów.

2. Gdy wszystko inne zawiedzie – mów po polsku

W Chinach nieraz porozumiesz się z miejscowymi po polsku prędzej niż w języku angielskim czy tym nieszczęsnym mandaryńskim, w którym drugi ton wciąż myli ci się z trzecim. To nie żart, ale dobra rada w pewnych sytuacjach. I nie chodzi też oczywiście o to, że w Chinach znajomość polskiego to rzecz powszechna… Już mówię, w czym rzecz.

Wytłumaczyła mi to zjawisko spotkana przypadkowo Holenderka, która po Chinach podróżowała rowerem – czasem samotnie, czasem ze swoim chłopakiem. Eva zapuszczała się często na prowincję, tam, gdzie białego turystę uświadczyć jest trudniej niż zapach mleka jaka. Słowem – w miejsca, w których niekoniecznie można się spodziewać, że mieszkańcy będą mówić po angielsku.

No więc spotkałyśmy się właśnie w jednej z takich miejscowości, a jak biały zobaczy białego w tłumie Azjatów, to lgnie swój do swego. Można mówić wiele o przełamywaniu różnic międzykulturowych w tracie podróży, tym że nieważne jest pochodzenie, bo wszyscy przecież jesteśmy takimi samymi ludźmi… taaak. Wierzcie mi lub nie, spotkanie Europejczyka w dalekiej Azji staje się szybko namiastką domu. Ale do rzeczy: kiedy piłyśmy z Evą herbatę z mlekiem jaka w jednej z okołotybetańskich wiosek, ona wiercąc się na krześle potrąciła przez przypadek przechodzącą za nią kobietę z dzieckiem. Ku mojemu zaskoczeniu, zaczęła przepraszać ją po… niderlandzku. Kiedy Tybetanka odeszła, Eva wytłumaczyła mi, że zawsze tak robi, gdy potrzebuje wyrazić empatię w stosunku do osoby, z którą nie mówi żadnym wspólnym językiem. Wtedy ludzie najlepiej ją rozumieją, a wynika to z prostego faktu – w ojczystej mowie potrafimy wyrazić szczere uczucia, intuicyjnie intonujemy słowa w sposób właściwy do sytuacji i bardziej naturalnie posługujemy się językiem ciała. A ten ostatni oddziaływuje przecież kilkakrotnie silniej niż treść wypowiadanych słów. Wniosek..? Jeśli jesteś w Kambodży, Kenii, na Syberii, czy gdziekolwiek na świecie, i nie mówisz lokalnym językiem… mów po polsku.

podróże

3. Słuchaj po trzykroć

A w międzyczasie słuchaj, jak lokalsi mówią „po swojemu”. Nawet jeśli nic nie zrozumiesz, w niektórych sytuacjach taka „rozmowa” po prostu umili czas i da ci okazję do nieskończonych zgadywanek… „co on chciał mi powiedzieć? Co znaczy to słowo, tamten zwrot? Czy on przypadkiem rozumie, co do niego mówię…?” Dodatkowo poćwiczysz język gestów, a nie ma nic bardziej przydatnego w podróży. Sprawdzone na własnej skórze – znów Grecja, autostop. Nie tylko udało mi się z kolegą bez słów wytłumaczyć, dokąd chcemy jechać, ale także pośmiać się po drodze z kawałów o Berlusconim, „podyskutować” z naszym kierowcą o muzyce i wymienić się faktami z naszego życia.

Wróćmy jednak do wsłuchiwania się w obcy język, z którego na razie nie rozumiesz ani słowa. Wiele osób mówiło mi, że to najlepsza metoda nauki. To samo twierdzi pani od chińskiego: „ting, ting, ting, hen duo ting” (słuchać, słuchać, słuchać, dużo słuchać) to jej naczelne hasło do motywowania uczniów. Co ci jednak może dać słuchanie, skoro nie wyłapujesz na razie nawet pojedynczych słów? Są na to sposoby:

4. Lącz siły w nauce

Jedź w podróż z drugim Polakiem, który jednak w przeciwieństwie do Ciebie zna lokalny język. Słuchaj, jak rozmawia z miejscowymi, pytaj go, o czym mówią. W większości przypadków będzie codziennie gadał o tym samym – skąd jesteście, jak się poznaliście, co zdążyliście już zobaczyć w trakcie podróży, jakie to Chiny są ładne a w Gruzji – jacy to ludzie gościnni. A ty… ting, ting, ting! Słuchaj i powtarzaj za nim – po miesiącu te naczelne podróżnicze tematy będziesz mieć obcykane, a wraz z nimi – całkiem niezłą bazę słownictwa.

5. Pokonaj barierę, rozmawiaj z dziećmi

Po prostu przebywaj z dziećmi. Baw się z nimi, zagaduj, i, co najważniejsze – pozwól im się zagadywać. Dzieci nie do końca wiedzą, na czym polega bariera językowa i co to znaczy, że „nie mówisz w ich języku”. Z tego względu będą do ciebie mówić w kółko, aż upewnią się, że rozumiesz. Jeśli nie rozumiesz – narysują. Pokażą, zaśpiewają, zatańczą. Czasem stracą cierpliwość, ale znaczy to tylko tyle, że zmienią temat i postarają się wytłumaczyć ci coś innego. A więc kolejna porcja słówek – gratka dla pasjonata nauki języka w praktyce.

nauka języka w czasie podróży

Bo przecież nim jesteś, tak czy nie? Wszyscy potwierdzą, że języka obcego nie nauczysz się z książek, ale nie każdy wie dlaczego. Powiem ci – bo to nudne. W przeciwieństwie do podróżowania, zabaw z dziećmi i podejmowania wyzwań dogadania się na lokalnym targu. Uznaj naukę za dobrą zabawę – jeśli przetrawisz ten frazes i naprawdę weźmiesz go do serca, nauczysz się każdego języka, jakiego zapragniesz.

nomoremaps

Autorką artykułu jest Marta Brzosko współautorka bloga podróżniczego nomoremaps.com

 

 

 

One thought on “5 skutecznych rad od podróżników – jak dogadać się za granicą bez znajomości języka?

  1. Pingback: WWW.XMC.PL

Leave a Reply

Your email address will not be published.